Wieś Płonkowo umiejscowiona jest w gminie Rojewo. Dzieje wsi są bardzo ciekawe i czasami wręcz dramatyczne. W starych dokumentach nazwa wsi jest różna: Płomikowo lub Płomykowo. Nazwa Płomikowo funkcjonowała aż do XIX wieku, kiedy to wieś będąca dominium była siedzibą parafii. W średniowieczu wieś była własnością szlachecką. W 1580 roku posiadał ją Jędrzej Kaczkowski, nieco później, bo w 1638 roku owa własność została zapisana jezuitom bydgoskim, a następnie przeszła znowu w ręce szlacheckie i tak było aż do końca XIX wieku. Jest wiele osobistości życia publicznego, które przy swoim imieniu pisały z "Płonkowa". Pierwszy to kasztelan słoński Jarosław z Płonkowa (dokument datowany na 1297r.) drugi to Jan - wojewoda brzesko - kujawski (ok.1304r.) w kodeksie dyplomatycznym z 12.10.1324 roku występuje kolejny Jan z Płonkowa, kasztelan wyszogrodzki. Pod Grunwaldem odznaczyli się dwaj bracia z Płonkowa Jarosław i Bartosz. Parafia istnieje tam już od XIV wieku.

Według zapisków kronikarskich parafia została erygowana w roku 1325. W tymże roku rozpoczęto budowę kościoła, którego patronem został św. Oswald. Był on królem Northumbrien (Szkocja) urodzonym w 604 roku. poległ 5 sierpnia 642 roku, w bitwie z królem Mercji, a ponieważ była to wojna poniekąd krzyżowa o rozkrzewienie wiary, był więc św. Oswald męczennikiem za wiarę.

Na przestrzeni wieków wskutek działań wojennych i przemarszu wojsk szwedzkich, ruskich, a także pruskich kościół był wielokrotnie okradany i niszczony. Z dokumentów wizytacyjnych z 1597 roku, kiedy to parafię wizytował ks. biskup Rozdrażewski z Włocławka, wynika że w roku 1571 Andrzej Kaczkowski, dziedzic wszystkich okolicznych wiosek pobudował kościół drewniany w miejsce starego (na starych fundamentach). Z tego wynika, że jeszcze przed kościołem zbudowanym przez Andrzeja Kaczkowskiego musiał istnieć stary kościół, o którym nie ma w pismach żadnych śladów. Trzeba jednak przypuszczać, że takowy się znajdował, bo parafia ta jest bardzo "starożytna". Można przypuszczać, że nowy kościół musiał być piękny, gdyż fundator pan Kaczkowski - dziedzic Kaczkowa, Płonkowa, Płonkówka, i Rojewa był fundatorem bardzo hojnym.

Trzeci raz odbudowano kościół w Płonkowie około roku 1754. Był to drewniany budynek w stylu barokowym z piękna wieżą, dzięki staraniom ks. Zaczkiewicza i Kazimierza Dąmbskiego z Lubrańca, wojewody sieradzkiego, dziedzica Kaczkowa oraz innych dobrodziejów. Trzysta lat starszy od kościoła był dzwon, zabytek historyczny z roku 1440. Nowy dzwon został odlany w Toruniu w tymże 1754 roku za 290 tynfów. Stary kościół p.w. św. Oswalda w Płonkowie posiadał 3 dzwony w osobnej dzwonnicy oraz jeden sygnarek z XVI wieku zawieszony na kościele. Ten z 1440 miał napis łaciński: "OREX GLORIAE VENI CUNE PACEE". Następne dwa dzwony były lane w 1927 roku.

W roku 1819 kościół został odrestaurowany i odmalowany własnym i bardzo wielkim kosztem przez Magdalenę Dąmbską, żonę kasztelana bydgoskiego. Podniszczony w międzyczasie kościół odnowił częściowo ks. proboszcz Bolesław Jastrzębski w roku 1887 przy pomocy pp. Feliksa Gackowskiego z Płonkowa, Brzeskiego z Kaczkowa i Gąsiorowskiego z Dobiesławic.

Gruntowny remont całego kościoła przeprowadził w latach 1927 - 1929 ks. proboszcz Prawdzic - Bogacki, z pomocą pani Kaźmierczakowej z Płonkowa, pana majora Wawrzyńca Małego z Dobiesławic i Mierogoniewic, pana Fryca Erxlebena ze Skalmierowic (wyznania ewangelickiego) oraz pana Porucznika Wojska Polskiego Antoniego Grobelskiego z Kaczkowa. Prace te bez malowania wnętrza zamknęły się kwotą 40 tys. złotych. Postawiono nową wieżę, wymieniono stare pokrycie dachu dachówkowego w koronkę na pokrycie gontami. Naprawiono ściany nawy głównej przy pomocy trzech dodatkowych ściągaczy żelaznych. Wzmocniono zastrzały konstrukcji dachu balami 10x20, dwustronnie przymocowanych śrubami. Wzmocniono mury oraz dach zakrystii oraz oczyszczono mury z grzyba za pomocą lampy do lutowania.

Na osobna uwagę zasługuje renesansowa płyta nagrobkowa Andrzeja Kaczkowskiego z roku 1571, mieszcząca się do roku 1927 po środku kościoła na grobie fundatora, częściowo rozbita, została oprawiona w ramę stalową i umieszczona na ścianie kościoła. Ks. Bogacki ufundował świecznik (pająk) o 40 świecach wykonany z kutego mosiądzu w 1928 roku. Ciekawą wzmianką jest to, że ówczesny kościół z 1527 roku był przejściowo w posiadaniu braci czeskich. Do ciekawych zabytkowych obiektów należała stara plebania, która po licznych modernizacjach została wkomponowana w bryłę nowego kościoła. Nosiła ona skromne cechy klasycystyczne. Była murowana, parterowa, prostokątna i dwutraktowa. Budynek był pięcioosiowy z ganeczkiem pośrodku, który został wsparty na czterech drewnianych kolumnach. Dach na plebani był siodłowy, kryty dachówką. W elewacji tylnej zachowała się facjatka, zwieńczona trójkątnie.

Stary kościół p.w. św. Oswalda w tym stanie przetrwał do czasu wybuchu II wojny światowej. 5 października miejscowi Niemcy skatowali i zamordowali przy kościele ks. Mariana Skrzypczaka. W dwa tygodnie po tym wydarzeniu nienawiść niemiecka wybuchła ponownie. Z zabytkowego kościoła zrabowano wszystkie przedmioty kultu, bieliznę kościelną, zabrano dzwony, następnie oblano benzyna i doszczętnie spalono. Kościół palił się kilka dni a Niemcy pilnowali, by nikt nie gasił ognia. Męczeństwo ks. Mariana Skrzypczaka i spalenie kościoła miało zatrzeć ślady polskości i wiary katolickiej na tych terenach.

 
 

Po zakończeniu II wojny światowej parafia istniała nadal, choć bez kościoła. W zamian za spaloną świątynię władze świeckie przekazały na rzecz parafii kościół poniemiecki w Rojewie i Pastorówkę, natomiast na plebani w Płonkowie zamieszkał dzierżawca beneficjum parafialnego. W roku 1950 władze świeckie na zasadzie prawa o "dobrach martwej ręki", przejęły na skarb państwa beneficjum parafialne i proboszczowskie, a także plebanię, ogród, plac kościelny oraz cmentarz grzebalny. Od 1957 roku władze duchowne i ksiądz proboszcz z Rojewa rozpoczęły starania o odzyskanie na rzecz parafii w Płonkowie cmentarza, plebani i placu po spalonym kościele.

W roku 1972 władze państwowe postanowiły wrócić parafii wyżej wymienione dobra. Plebania była zamieszkana wówczas przez cztery rodziny. Po opuszczeniu pomieszczeń przez jedną z rodzin ksiądz proboszcz z Rojewa urządził tam kaplicę. W 1973 roku ks. J. Sołtysiak powołany został przez władze duchowne na stanowisko wikariusza adiutora w Rojewie z zamieszkaniem w Płonkowie. W kaplicy urządzonej z wolnego pokoju i korytarza były odprawiane nabożeństwa. Z przedmiotów kultu religijnego po spalonym kościele cudem ocalała monstrancja. W 1974 roku podjęto ogrom prac, aby powiększyć kaplicę, a część pomieszczeń adoptować na mieszkanie dla księdza. Jednocześnie został przeprowadzony remont kapitalny dachu na plebani. Czynione były starania o odzyskanie ogrodu i o zezwolenie na odbudowę kościoła. Ogród został oddany parafii, lecz na budowę kościoła nie wyrażono zgody. Władze świeckie zezwoliły na rozbudowanie istniejącej kaplicy. Formalnie zezwolenie zostało wydane w 1978 roku. projekt rozbudowy kaplicy opracował terenowy zespół usług projektowych z Inowrocławia.

Kościół p.w. błogosławionego Maksymiliana w Płonkowie został zbudowany w latach 1978 - 1980.

20 marca 1982 roku kościół w Płonkowie został konsekrowany przez ks. Kardynała J. Glempa, erygowano także nowe stacje drogi krzyżowej.

 

Współcześnie parafia obejmuje następujące wsie: Dąbie, Dobiesławice, Kaczkowo, Kępę Kujawską, Leśnianki, Łukaszewo, Mierogoniewice, Płonkowo, Płonkówko cz. Nowy kościół w Płonkowie zbudowano w stylu nowoczesnym, prostym. Główną ścianę w prezbiterium zdobi zabytkowy krzyż - pasyjka drewniana z połowy XVII w.

W kościele są również dwie duże płaskorzeźby w drewnie, z których jedna przedstawia Niepokalaną z dwoma koronami w rękach, a druga św. Maksymiliana wyciągającego ręce po obydwie korony - symbole niewinności i męczeństwa. Po obu stronach na ścianach umieszczonych jest 14 stacji drogi krzyżowej. Poszczególne stacje są rzeźbami wykonanymi w drewnie lipowym przez artystę rzeźbiarza z Mogilna. Pod chórem znajduje się nowy konfesjonał, wykonany z drewna modrzewiowego, a także baldachim, haftowany ręcznie, bogato zdobiony. Wykonały go siostry Elżbietanki z Leszna. Po przeciwnej stronie znajdują się: sztandar ojców, sztandar matek, chorągiew matek i sztandar żałobny. Na chórze znajdują się elektroniczne organy ze wzmacniaczami i dwiema kolumnami 100 - watowymi.

Do zabytków ruchomych i dzieł sztuki sakralnej w tym kościele należy wspomniany już krzyż w prezbiterium z zabytkową pasyjką z połowy XVII wieku, monstrancja z tego samego okresu, figurka zmartwychwstałego Chrystusa - rzeźba w drewnie - I połowa XVIII w.

 

Na przełomie września i października 1989 roku parafianie pobudowali grotę Matki Boskiej na placu po spalonym kościele. Do budowy zużyto 20 ton kamienia. Zezwolenie na budowę groty wydały władze.

Na zakończenie budowy groty, wewnątrz umieszczono figurę Matki Boskiej. W sierpniu 1999 roku proboszcz Józef Sołtysiak przeprowadził remont kapitalny dachu na kościele parafialnym w Płonkowie. W czasie opracowywania materiałów do druku zmarł w wieku 68 lat ks. proboszcz Józef Sołtysiak, dnia 17 czerwca 2003 i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Płonkowie.

Proboszczowie i administratorzy i wikariusze, którzy pracowali w parafii płonkowskiej:

Proboszczowie:

  • 1667 - 1681 - ks. Andrzej Kłosowicz
  • 1681 - 1690 - ks. Maciej Mazowiecki
  • 1690 - 1693 - ks. Hieronim Wysocki
  • 1693 - 1704 - ks. Kazimierz Michał Leski
  • 1704 - 1708 - ks. Jan Columna
  • 1709 - 1717 - ks. Mikołaj Grylewicz
  • 14.06.1717 - ? - ks. Michał Tausz
  • 1754 - 1765 - ks. Józef Kazimierz Zaczkiewicz
  • 1765 - 1773 - ks. Jan Wilski
  • 1773 - 1781 - ks. Andrzej Ościński
  • 11.1781 - 18.07.1792 - ks. Mikołaj Osiński
  • do 1886 - ks. Jan Teplitz
  • 1886 - 1891 - ks. Bolesław Jastrzębski
  • 1892 - 1899 - ks. Wojciech Olszewski
  • 1906 - 1918 - ks. Stanisław Urbanowicz
  • 1918 - 1919 - ks. Leonard Kaszyński
  • 25.12.1919 - 1924 - ks. Walery Kraska
  • 1924 - 1927 - ks. dr Leon Smiśniewicz
  • 1927 - 1933 - ks. profesor Czesław Prawdzic - Bogacki
  • 1933 - 1939 - ks. Józef Jabłoński
  • 1973 - 17.06. 2003 - ks. Józef Sołtysiak
  • 30.06.2003 - ks. Józef Bachorz

Administratorzy:

  • ks. Bartłomiej Jan Wilmowski - 1708
  • ks. Marcin Korzeniowski - 1708
  • ks. Latoszewic - 1708
  • ks. Florian Lubarski - 1717
  • ks. St. Kostka Noga - 1891
  • ks. Kłysz - 1892
  • ks. St. Kostka Noga - 1899

Wikariusze:

  • ks. Piotr Osiński - 1773
  • ks. Teodor Osiński - 1773
  • ks. Antoni Tyrakowski - 1899 (administrator)

Legenda o św. Oswaldzie królu i męczenniku

Król Oswald starał się za namową pielgrzyma Warmunta czyli Trangemunta o córkę króla pogańskiego Aarona, której na imię było Paimg. Król Aaron nie chciał mu oddać córki. Oswald uprowadził ją przy pomocy kruka. Poganie gonili uciekającego z Paimg Oswalda, zostali jednak zabici w potyczce, jaka wywiązała się miedzy oddziałem uciekających a pogonią. Oswald ich wskrzesił, ochrzcił, potem umarli na nowo. W czasie uczty weselnej parze nowożeńców ukazał się Chrystus w postaci pielgrzyma i zażądał od nich ślubów czystości, w zamian za to przyrzekł im chwalebną śmierć po dwóch latach i wieczne szczęście w niebie. Oswald zginął chwalebnie w czasie wyprawy krzyżowej przeciw pogańskiemu królowi Penda z Mercji. Umarł za wiarę 5 sierpnia 642 roku. O jego żonie historia milczy.

Dwóch świętych Oswaldów

  • Św. Oswald - król z Northumbrien (Szkocja) urodził się w roku 604, poległ 5 sierpnia 642 roku. był synem króla Ethelreda. Po przegranej bitwie i zupełnej klęsce ojca, który poległ w walce, Oswald wrócił do Szkocji. Tam w klasztorze Iona kazał się ochrzcić. Wszczął na nowo wojnę z królem brytyjskim Kedwalla, odniósł w roku 634 pod Denisesburua walne zwycięstwo. Następnie postarał się z pomocą zakonników z klasztoru Iona i wkładzie pracy św. Gwidona o to ,ze kraj jego Nothumbria został katolickim. W bitwie z pogańskim królem Penda z Mercji poległ. Ponieważ była to wojna poniekąd krzyżowa o rozkrzewienie wiary świętej, był więc św. Oswald męczennikiem za wiarę.
  • Św. Oswald - arcybiskup Yorku urodził się w roku 940. Wychowany przez św. Odona z Canterbury został zakonnikiem w Tleuzy. W roku 960 został biskupem w Worcester, zaś w roku 972 - arcybiskupem. Koronował króla Edgara. Z jego fundacji został pobudowany na wyspie Ramsey klasztor względnie zakład (seminarium) dla kapłanów. Umarł w roku 992. Został kanonizowany 28 lutego 1002 roku. jego święto przypada na dzień 28 lutego.

Św. Oswald był patronem starego kościoła w Płonkowie. Jego święto przypada na dzień 5 sierpnia, a termin czyli czas ten zbiega się, a przynajmniej jest zbliżony do 7 niedzieli po świątkach. Pytanie, dlaczego został patronem starego kościoła w Płonkowie jest pytaniem otwartym. Ten nieznany w Polsce święty był prawdopodobnie czczony przez fundatora kościoła Andrzeja Kaczkowskiego lub też któregoś z jego przodków.

Upiór pałacowy z Kaczkowa

Dawniejsi ludzie dość często widywali widma o bladych twarzach grobowych upiorów, które prosiły wybrańców o wybawienie swojej duszy z czyśćca. W Kaczkowie ukazywał się przez 85 lat w pewnym dniu sierpnia rok rocznie upiór księdza, który skrzętnie czegoś szukał między książkami w pałacowej bibliotece. Działo się to we wtorek dnia 6 sierpnia 1850 roku. w tym dniu wieczorem, o godzinie 7-ej przybyło do Kaczkowa dwóch członków Ligi Polskiej: Adam Budziński i Kazimierz Czapla obywatele z Inowrocławia. Z Gniewkowa po drodze wstąpili do Kaczkowa, by tutaj na rzecz Bractwa Powiatowego kwestować. Dziedzic Kaczkowa hrabia Apolinary Pantaleon Dąmbski przyjął obu znanych i szanowanych mieszczan bardzo serdecznie i z otwartymi rękoma. Po załatwieniu interesu związanego z Ligą Polską poprosił ich o korzystanie z gościnności i przenocowanie w pałacu. Hrabia obawiał się bowiem grasującego w lesie rozbójnika Dąbka. Stary lokaj odprowadził ich do górnego pokoju gościnnego, przypominając, ze pan hrabia prosi na godzinę 8-mą do biblioteki. "Czas nagli" - mówi jeden z powyższych obywateli inowrocławskich. Zbiegli po schodach do biblioteki, uchyliwszy drzwi, zobaczyli na wprost obróconą plecami postać księdza. Wyjmował szybko książkę po książce, jakby wyraźnie czegoś szukał. Później tajemnicza postać znikła. Obydwaj panowie śmiało weszli do biblioteki i weszli do biblioteki, gdzie zastali świetne towarzystwo. Hrabia Dąmbski przedstawił gościom zebranych. Była tam najpierw hrabina Bernardyna Dąmbska, urodzona hrabianka Wartensleben, następnie dziedzic Dobiesławic hrabia Aleksander Sumiński z małżonką Kazimierą urodzoną hrabiną Dąmbską, potem pan Karol Leopold Schendel - Pełkowski z Murzynna z małżonką Agnieszką urodzoną hrabianką Wartensleben. Była siostrą pani domu. Wreszcie urodziwy młodzieniec pan Gąsiorowski - dziedzic Ściborza i pan Teodor Wierski - dziedzic Płonkowa. Po krótkiej rozmowie poproszono nas do stołu - mówi jeden z obywateli inowrocławskich. Posadzono mnie po lewej stronie pani hrabiny Dąmskiej. W toku rozmowy zwróciłem się do hrabiny z zapytaniem, z jakiego powodu jest nieobecny ksiądz, którego widzieliśmy w bibliotece. Pani domu wytrącona z równowagi zapytała się z akcentem niemieckim: - Ksiądz? U nas we dworze? W Kaczkowie? - Tak jest proszę hrabiny - rzekłem - Widziałem go w bibliotece, a teraz go przy kolacji nie widzę. Hrabina zbladła i powiedziała mi, abym tego tematu więcej nie poruszał. Hrabina do końca kolacji nie powiedziała ani słowa. Po kolacji żebraliśmy się w salonie. Hrabina po krótkiej rozmowie z mężem opuściła całe towarzystwo. Pan hrabia Dąmbski przysiadł się do mnie i powiedział mi, co następuje: "Musi pan wiedzieć, że moja rodzina parę setek lat posiada już Kaczkowo. Mimo, że majętności należą do parafii płonkowskiej, utrzymywali moi przodkowie kapelana domowego, ale po śmierci mojego ojca nie odprawiano więcej nabożeństw w pałacu. Ksiądz zjawiał się tu po kolędzie lub na święconkę. A teraz poświęcę parę słów owej tajemniczej postaci księdza. Wiem, że widmo pokutuje w pałacu od 85 lat. Co roku 6 sierpnia ukazuje się upiór pałacowy, co właśnie dziś nastąpiło w ten feralny dzień sierpniowy. Widziała go służba dworska. Pierwsza żona mojego ojca tak się przeraziła, że popadła w ciężką malignę i zmarła. Dlatego też 6 sierpnia omijaliśmy bibliotekę z daleka. Od pięciu już lat widmo się nie pokazywało. Sądziłem, że znalazło swój wieczny spokój. Upiór robi denerwujące wrażenie zwłaszcza na kobietach, więc ze względu na obecne panie i szwagra mego pana Pełkowskiego wreszcie i na gości, usilnie proszę pana, żeby to co pan tutaj widział i ode mnie usłyszał, zachował w tajemnicy." Dziwiło mnie tylko to, ze hrabiostwo tak wysoko wykształcone i oświecone, wierzyło w widmo. Zastanowiłem się nad swoim zachowaniem. Mogła to być halucynacja lub odbicie w lustrze przy znikomym oświetleniu. Mocno mnie cała sprawa zaintrygowała. Tymczasem pożegnali się państwo z Dobiesławic, Płonkowa I Ściborza, a następnie opuścili pałac kaczkowski. I my udaliśmy się na spoczynek do pokoju gościnnego. Budziński zapadł w sen głęboki. Stanąłem przed lustrem wenecjańskim w ciężkiej złotej ramie, aby przed snem przyczesać swoje bujne włosy. W tej chwili miałem wrażenie, że jakaś trzecia postać znajduje się w pokoju. Wpatruje się w lustro i widzę dwoje przenikliwych wpatrzonych we mnie oczu. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem postać księdza ubranego w starożytna rewendę i myśl strzeliła mi do głowy - upiór z biblioteki! Zapytałem - Czego żądasz duszo pokutująca? I nieruchoma postać widma przemówiła do mnie głosem jak gdyby z otchłani: "Szukam spokoju w grobie! Od wielu lat nie mogę go znaleźć. Sprawowałem niegdyś obowiązki duszpasterskie plebana w Płonkowie. Pewnego dnia, gdy straszliwa burza szalała nad okolicą, zawołano mnie do śmiertelnie chorego. Wyspowiadałem go i zaopatrzyłem w sakramenty święte. Był to zbrodniarz, który na swoim sumieniu miął wielkie zbrodnie. Spowiedź jego zapisałem na kartce i schowałem do mego brewiarza. W drodze powrotnej piorun uderzył w przydrożną topolę, koń mój się spłoszył i spadłem do rowu. Następnego dnia znaleziono mnie bez przytomności. Zaniesiono mnie do tutejszego pałacu, gdzie właśnie w bibliotece skonałem! Odtąd nie mogę znaleźć wiecznego spokoju w grobie. Spowiedź grzesznika spisana na kartce może się dostać w niepowołane ręce. Nam, księżom nie wolno zdradzać tajemnicy spowiedzi. Pomóż mi brewiarz odszukać, bo nie wiem, gdzie się znajduje, a będę zbawiony. Co roku wychodzę z mogiły i szukam daremnie. Nim przeszukam wszystkie książki, kogut zapieje i musze wracać do grobu. Proszę cię usilnie o pomoc. Byłem wzruszony, włosy mi się jeżyły i drżałem na całym ciele. - Pomogę ci, o ile hrabia będzie obecny - wykrztusiłem. Ze świecą łojową w ręku zszedłem niezwłocznie na parter i zastukałem do drzwi sypialni hrabiego. Hrabia był niezmiernie zdziwiony moim pojawieniem. Pokrótce hrabiego o wszystkim poinformowałem. Natychmiast udaliśmy się do biblioteki i przy świetle świec przeglądaliśmy cały księgozbiór. Przeglądaliśmy półka po polce - brewiarza nie było. Przez okna widać już było blady blask, do sprawdzenia została jakaś stara książka, którą pokazałem hrabiemu. I znów spostrzegłem widmo księdza. Z książeczką podszedłem bliżej światła. W tej chwili, kiedy otworzyłem okładkę, na podłogę wypadła pergaminowa karteczka. Hrabia się schylił i podniósł ją, była to owa spisana spowiedź. Hrabia zbliżył się z nią do dopalającej się świecy. Jak we śnie spoglądaliśmy na palącą się karteczkę, z której popiół opadł na stół. W tej chwili usłyszeliśmy głębokie westchnienie. Równocześnie dał się odczuć chłodny powiew wiatru. Gdy się odwróciłem widma w bibliotece już nie było. Hrabia Dąmbski uradowany ścisnął mi ręce i powiedział: Wieczny odpoczynek racz nam dać Panie, a światłość wiekuista niechaj nam świeci na wieki wieków - a ja dodałem - Amen. Nazajutrz odprawiono mszę św. żałobną za spokój duszy śp. Księdza Józefa Kazimierza Zaczkiewicza. Który we wtorek dnia 6 sierpnia 1765 roku w tak tragiczny sposób zmarł.

Według podania K. Czapli spisał ks. proboszcz Prawdzic - Czesław Bogacki z Płonkowa, dnia 14 listopada 1931 roku.